W sobotę 14 sierpnia zawitali najlepsi juniorzy z Polski oraz Argentyny. Kibice jak zwykle nie zawiedli i licznie stawili się na gorlickiej hali zapełniając ją do ostatniego miejsca. Przez całe spotkanie niósł się gorący doping dla biało – czerwonych (w meczu biało – niebieskich), przy wsparciu bębna, w który zaopatrzony był jeden z fanów. Mecz lepiej rozpoczęli goście, którzy na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:6. Z akcji na akcje Argentyńczycy rozkręcali się i na drugą przerwę mieli już 5 oczek przewagi nad biało – czerwonymi. Nasi siatkarze za wszelką cenę chcieli odrabiać straty i ta sztuka udała im się doprowadzając do gry na przewagi. Niestety seta asem serwisowym zakończyli goście.
Przegrana w pierwszym secie bardzo pozytywnie wpłynęła na Polaków, bowiem od samego początku drugiej partii dominowali na parkiecie. Na pierwszą przerwę schodzili z przewagą 3 punktów nad rywalami. W tym secie dała o sobie znać dobra zagrywka Mateusza Miki, która sprawiała sporo problemów przyjmującym z Argentyny. Szybko powiększyliśmy dystans do 7 oczek i schodziliśmy na drugą przerwę techniczną ze stanem meczu 16:9. Do końca meczu obraz gry nie zmienił się i Polacy wygrali go stosunkiem punktów 25:17.
Trzecia odsłona tego meczu to zdecydowanie bardziej wyrównana walka w stosunku do poprzedniej. Na pierwszą przerwę przegrywamy dwoma punktami, ale za chwilę to Polacy prowadzą 12:10. Do drugiej przerwy udało się zachować punkt przewagi, później gra toczyła się na zasadzie „cios za cios”. Presję lepiej wytrzymali nasi i wygrali trzeciego seta 25:23.
Dobrze rozpoczęła się czwarta partia i wydawało się, że podopieczni Ryszarda Rysia zrobią wszystko, aby nie dopuścić do tie-breaka. Zaczęło się dobrze, bo schodzili na przerwę techniczną z 5 punktowym zapasem 8:3. Później było już niestety gorzej, bo Argentyńczycy doprowadzili do stanu 10:16 i pozostawały niewielkie szanse na odrobienie strat. Sił starczyło na zmniejszenie stary do 4 punktów.
W tie-breaku niestety presję zdecydowanie lepiej wytrzymali goście i wygrali go 15:8 i cały mecz stosunkiem setów 3:2.
Trzeba dodać, że hala projektu wybitnego polskiego architekta i olimpijczyka, Wojciecha Zabłockiego nie wytrzymała próby czasu i prosi się o modernizację systemu wentylacyjnego lub zainstalowanie klimatyzacji. Warunki, w jakich przebiegało spotkanie były trudne, w hali panował upał i spory zaduch. Szczególnie doskwierały one siatkarzom i widzom.
Polska – Argentyna 2:3 (25:27, 25:17, 25:23, 21:25, 8:15)
Polacy rozpoczęli w składzie: Mika, Ferens, Hain, Hebda, Dryja, Szczurek, Olenderek ( Libero ) oraz Piotrowski, Gonciarz, Buchowski, Kaczmarek (Libero), Modzelewski, Nożweski.
( red. Bartek Ryndak )
zobacz galerię zdjęć
|